Diggin.pl - Nasze Rekomendacje Muzycznediggin.pl - Nasze Rekomendacje Muzycznediggin.pl - Nasze Rekomendacje Muzyczne
diggin.pl - Nasze Rekomendacje MuzyczneStartLinkiForumArchiwaIdeaKontaktdiggin.pl - Nasze Rekomendacje Muzyczne
TylkoTrakiAlbumy&MaxiPrzeglšdaj Archiwa
Jesse Boykins III - 'The Beauty Created'Usłysz to!
 Tabloids (Machine Drum Remix )
 Jesse Boykins III
 The Beauty Created
 NomaDic MuSic

Jeśli znudziło Ci się chwilowo disco, wszędobylskie indie, czy groźny dubstep, jeśli masz ochotę na powrót do przyszłości w stylu Dwele - Victer Duplaix - Jazzanova. Zrób sobie wycieczkę do starych czasów, kiedy słuchałeś(aś) jeszcze nu-soulu i tych wszystkich odmian i odnóg, zanim wpadłeś(aś) w rytm codziennego podążania linków na facebook'u.

Posłuchaj "Tabloids (Machine Drum Remix)", w wykonaniu chowanego w Kingston Jesse Boykins III.

 tg
Komentuj [0] 
Linkwood - 'System'Usłysz to!
 Fudge Boogie
 Linkwood
 System
 Prime Numbers

Wkraczając wielkim przytupem, rozpychając przestrzeń masywnym strumieniem basu, rozdmuchuje kurz na parkiecie, energetycznym rytmem i bogatą kombinacją żwawych klawiszy wprowadza kosmiczny groove, sprawiając że Twoje biodro czuje się jakby miało swoje pięć minut i masz ochotę wycisnąć z tego całą esencję!

Tak bez poezji, prozy i rozpisywania się, to gruby numer który sprawi, że jeśli nie odstawisz, to rozlejesz swoje czerwone wino.

 tg
Komentuj [3] 
Michelle Amador - 'Higher'Usłysz to!
 Higher
 Michelle Amador
 Higher
 Bright White Light

Słuchałam tej piosenki na soundystemie znajomych przez ostnich parę lat, i chyba warto ją wspomnieć, bo jest to jedna z tych które wprowadzają swoista atmosferę.
Dla relaksu, rozluźnienia, zapomnienia wczorajszych i jutrzejszych trosk... Wymarzony początek każdego afterka!
Michelle Amador ukoi naburmuszonych i uniesie upadłych.
Na pamiętne chwile, polecam.

 missmagneto
Komentuj [6] 
WildCookie - 'Drugs EP'Usłysz to!
 Heroine
 WildCookie
 Drugs EP
 Homegrown US

Kto by pomyślał, że na świecie w którym coraz więcej ludzi w poszukiwaniu uniesień idą do apteki po kolejną paczkę benzodiazepinów, ktoś jeszcze by pisał piosenki o brudnych, twardych narkotykach. Freddie Cruger i Anthony Mills oddaja cześć twórczym i zabójczym wlaściwościom heroiny w bardzo, bardzo sentymentalnej piosence. Brutalna szczerość tekstu "Heroina stworzyła mój ulubiony jazz" nie zaskakuje, raczej przypomina co stoi za klasykami gatunku. Bo czym byłby jazz gdyby Holiday, Charles, Davies, Getz, Evans i inni nie sięgnęli po strzykawkę? Nie będę się rozpisywać, powiem tylko ze "Heroine" jest najsłodszym i najbardziej odurzającym kawałkiem jaki słyszałam w tym roku. Dziękuję Olo za podpowiedź.

Artyści cierpią za miliony.

ps. Piosenkę promuje marzycielski teledysk. Narkotyków nie bierz, ale piosnkę usłysz.

 missmagneto
Komentuj [12] 
Azari and III - 'Moments of a crisis'Usłysz to!
 Hungry For The Power
 Azari and III
 Moments of a crisis
 I'm A Cliché

Jeden z kawałków, który sprawia, że odzywa się we mnie fan house'u! To taka niewymuszona energia, kawałek, który od przeciętnego uczestnika imprezy klubowej mógłby usłyszeć zarzut, że jest "za wolny...".

To "Slowmotion Acid House Story Telling", wersy unoszące się nad zamglonym parkietem. Uwodząca historia niezaspokojonych rządzy i pożądania.

"I'm Hungry for the power,
hour after hour,
crazy for your love,
but love is not enough!"

Trak pochodzi z kompilacji wydanej w ramach 5 rocznicy I'm A Cliché, wersja CD/LP do nabycia ponoć na początku września. Niezależnie od tego czy "Hungry For The Power" Cię uwiedzie, warto sprawdzić ten zwiastun.

PS. Kawałek jest dostępny w całości za darmo!

 tg
Komentuj [3] 
Kyteman - 'The Hermit Sessions'Usłysz to!
 Kyteman
 The Hermit Sessions
 Kytopia

Przybliżyć sylwetkę tego Pana jest mi cokolwiek trudno. Google zwykle kieruje mnie na strony w językach, do których rozszyfrowania brak mi niestety skila - flamandzkim, niemieckim i sam Lucyfer wie jakim jeszcze. Wiadomo na pewno, że Kyteman to Colin Benders, holenderski grajek, mający zaledwie 21 lat (choć nawet i tu źródła były podzielone). Kyteman dmie w trąbę i (jeśli wierzyć informacjom o tym, że partie wszystkich instrumentów na rekomendowanej tu płycie nagrywał samodzielnie) wali w gary, plumka na klawiszach, robi nawet za całą sekcję smyczkową. My gościa przede wszystkim kojarzyć możemy z numerów C’Mon-a i Kypski-ego. Teraz natomiast, gdy do sklepów trafiła jego solowa płyta, pojawia się doskonała okazja, by jego działalność muzyczną sobie nieco przybliżyć.

The Hermit Sessions to bez dwóch zdań płyta eklektyczna. Ciepłe, soulowe wokale mieszać się tu będą z rapowanymi wersami. Pojawiająca się tu i ówdzie trąbka Colina kładziona będzie na leniwie płynące jazzujące melodie. Pierdzące syntezatory ścierać się będą z hiphopowymi podziałami perkusyjnymi, a co uważniejszy słuchacz wychwycić tu może nawet jakiś dubowy pierwiastek. Kyteman do przedstawienia swojej wizji hiphopu posługuje się w głównej mierze bogatą aranżacją, choć tam gdzie liryczny akcent ma być wyrazisty, a uwaga odbiorcy nie powinna być rozpraszana, muzyk nie unika pewnego ascetyzmu.

Płyta bardzo orzeźwiająca i przyjemna. Polecam.

Niżej link do pijackiego szlagieru, mojego faworyta:

http://www.youtube.com/watch?v=SpwIF6tkRl8


 en2ak
Komentuj [4] 
8rolek - 'Fat Pigs'Usłysz to!
 8rolek
 Fat Pigs
 Warsztat8r

Mimo, że w muzyce szukam raczej melodii i rytmu, to czasem nie lada rozrywki dostarczają mi nieco innego typu nagrania. Tak jest ze świeża płytą 8rolek „Fat Pigs”. Kompozycje Bartka Kujawskiego śledzę od kilku lat i zawsze bardzo mi pasowało jego niestandardowe podejście do tematu – oderwanie od wszelkich konwencji, niemożliwość zaszufladkowania jego muzycznych wyczynów. 8rolek lubuje się w kreowaniu muzycznych wizji wyjątkowo skomplikowanych i ciężkostrawnych dla przeciętnego zjadacza chleba. Dużo tu elektronicznego zgiełku i kolorowych trzasków. Tempo często nie daje słuchaczowi wytchnienia, ale jest i wiele odniesień do współczesnej muzyki klubowej. Polecam, to jeden z ciekawszych projektów elektronicznych w naszym kraju.

 jfk
Komentuj [5] 
Jimi Tenor and Kabu Kabu - '4th Dimension'Usłysz to!
 Jimi Tenor and Kabu Kabu
 4th Dimension
 Puu

Kolejna odsłona wariacji Jimi Tenora z zespołem Kabu Kabu nie przynosi odkrycia nowych, dotąd nie poznanych przez nikogo lądów. Za to i tak jest znakomicie. Tym razem zespół odleciał w kierunku korzennego afrobeatu korzystając mocno przy okazji z jazzowego zacięcia Jimiego. Co prawda panowie nieco zapomnieli o piosenkowym obliczu, tak obecnym na poprzedniej płycie „Joystone”, ale nie uznałbym tego za jakiś doskwierający defekt. Co prawda tamte piosenki uwielbiałem dość mocno, ale na „4th Dimension” wcale mi ich nie brakuje. Jest za to sporo mocy, porywającego groove’u, funku bez pryszczy i plemiennego klimatu tańca przy ognisku.

 jfk
Komentuj [0] 
Kapela Ze Wsi Warszawa - 'Infinity'Usłysz to!
 Kapela Ze Wsi Warszawa
 Infinity
 Kayax

Cztery lata temu przechadzając się ulicami Sztokholmu natknąłem się na plakat donoszący o koncercie Kapeli Ze Wsi Warszawa. Jako człowiek żywo zainteresowany kulturą muzyczną i Polak zarazem zaczerwieniłem się, bo do tej pory KZWW istniała w mojej świadomości wyłącznie jako nazwa zespołu z zupełnego marginesu. Ciekawy acz, z racji repertuaru, traktowany częściej jako ciekawostka niż brany na poważnie. Poczułem się jak ignorant, będący żywym potwierdzeniem tezy o Polakach nieszanujących i pomijających wartość swojej unikalnej tradycji. Wstyd osiągnął apogeum, gdy szperając w sieci co rusz otwierałem strony Timesa, BBC i innych szanowanych światowych mediów w samych superlatywach piszących o "naszej" Kapeli. Okazało się, że muzycy ze wsi Warszawa znani i doceniani są na zachodzie już od lat, a w Polsce? Dostali Fryderyka w 2004 roku,w momencie,w którym nagrody te przeżywały chyba największy kryzys (jeśli wogóle wyszły z kryzysu). Teraz, za sprawą dwóch krążków przystępniejszych przeciętnym zjadaczom chleba mówi sie o nich coraz częściej. Oczywiśćie nie o to chodzi by Kapela lądowała na okładkach magazynów, a ich klipy śmigały na rotacji w MTV. Po prostu piąty album jest idealną okazją by przyjrzeć się Warszawiakom jako polskiemu zjawisku docenianemu i szanowanemu na całym świecie.

Na "Infinity" nie ma tradycyjnych piosenek, co nie znaczy, że charakter muzyki sekstetu się zmienił. Nadal są to w pełni folkowe numery z archaicznymi jak na XXI wiek skrzypkami i zaciagającymi wokalami. Jednak siła piątego albumu Kapeli tkwi we współczesnych aranżacjach. To zestaw ciężkich do jednoznaczego zdefiniowania utworów zagranych i zaśpiewanych w "wiejskim" stylu warszawiaków, jednak bardzo nowoczesnych kompozycyjnie i aranżacyjnie.

Oczywiście dla wielu osób Kapela była jest i będzie przaśna kropka. Jednak takie utwory jak "Bory" i "Serce" to piosenki absolutnie dla każdego. Obydwa to balladowe pieśni zakorzenione w soulu. Pierwszy, przynajmniej mi, absolutnie łamie kark. Natomiast "Serce" z featuringiem Natu to ujmujący miłosny song na dwa piękne głosy. Tandem Maja Kleszcz i Natalia Przybysz na minimalistycznym tle głębokiego kontrabasu ma niesamowitą siłę. Zapętla się w głowie i ciężko powstrzymać się od śpiewania razem z dziewczynami. Wśród gości pojawiają się również Dj Feel-X, Tomek Kukurba z klezmerskiego kwartetu Kroke i Jan Trebunia Tutka. Całość materiału nie jest aż tak porywająca natomiast zdecydowanie warta bliższego przyjrzenia się.

 małyTe
Komentuj [4] 
Różni wykonawcy - 'A Monstrous Psychedelic Bubble Exploding In Your Mind Vol. 1 – Cosmic Space Music (compiled and mixed by the Amorphous Androgynous)'Usłysz to!
 Różni wykonawcy
 A Monstrous Psychedelic Bubble Exploding In Your Mind Vol. 1 – Cosmic Space Music (compiled and mixed by the Amorphous Androgynous)
 Platipus

Od przynajmniej 18 lat Garry „Gaz” Cobain i Brian Dougans ukrywający się zarówno pod nazwami Future Sound Of London i Amorphous Androgynous, jak i innymi aliasami dostarczają nam muzycznego paliwa do psychodelicznych podróży. Ponieważ ostatnio ilość oktanów systematycznie wydawała się spadać, nie byłem zbytnio podekscytowany kolejną płytą wydaną pod ich szyldem w starej, transowej wytwórni Platipus (znanej m. in. z serii „Addicted”, „Big Freeze”, „Tales of the Unexpected” czy „The Art of Chill”). Tym bardziej, że nosiła tytuł przywodzący na myśl gargantuiczną miks-audycję wypuszczaną w odcinkach w eter w latach 97-05. -Nie dość, że paliwo chrzczone, to jeszcze zleżałe - pomyślałem. -Pewnie skończyły się archiwa FaSOLek i zabrali się do wyprzedaży Anonimowych Alkaloidoholików... Dwupłytowy format (40 utworów na 40 lat psychodelii - ponad dwie i pół godziny muzyki wygrzebanej przez ostatnią dekadę) nie skłaniał do szybkiej weryfikacji tego pochopnego podejrzenia. W końcu pewnej nocy zmęczony łupmiksami i zachęcony przez jednego z Pięknych Chłopców przepuściłem ten składak przez słuchawki. Domyślacie się już pewnie miłego uczucia zaskoczenia.

Otóż wysłuchałem dość przewidywalnego, acz mimo tego bardzo interesującego zestawu nieznanych mi w większości dotąd utworów. Mamy tu obowiązkowe sitary, table, flety, harfę, orientalne wokalizy i podziały rytmiczne, hipnotyczne bębny oraz różne perkusjonalia i przeszkadzajki wymieszane dla kontrastu z kosmicznym psych-progrockiem spod znaku kompilacji Votela (czytaj: echa, pogłosy, przestery i moogowe szaleństwa). Dodatkowo szczypta funku, bluesa, soundtrack z (oryginalnego) filmu „Wicker Man”, kosmiczne klawisze wszelkiej maści, okazjonalne countryfolkowe (?) skrzypce z drumlą w hipisowskiej aranżacji dziecięcej wyliczanki i świetny, kiczowaty kower Beatlesów. Wszystko w mniej gęstym sosie niż autorskie produkcje psychonautów z AA, co ułatwia smakowanie poszczególnych składników dania. Uczta przypadnie do gustu miłośnikom wschodnich ech w twórczości wspomnianych panów, byłym hipisom, a także regularnym stonerom. Ale przede wszystkim fanom muzyki gotowym na przewietrzenie głowy przywykłej do kilku gatunków i niezmajstrowaną komputerowo podróż głębszą niż po dub(step)owym splifie.

Nie znajdziemy tu popularnych (i zgranych, również przez samych AA) the Beatles, Hendrixa, Coil, Anandy Shankara, Rolling Stones, Beach Boys, Led Zeppelin, Pink Floyd, the Orb, Animal Collective (choć „My Girls” by pasowało…), FSOL, Becka czy Sufjana Stevensa. Nie ma też wstawek z Billa Hicksa czy Deepaka Chopry obecnych w radiowych emi(k)sjach. Nie jest to również płyta koncentrująca się na industrialno-noisowo-elektronicznym odcieniu psy. Na szczęście oszczędzono nam także loungowych smętów pokroju Thievery Corporation i innych projektów zapełniających kolejne Buddha Bary. Zamiast tego kompilatorzy postawili na głębię oraz jakość i zręcznie balansują między naprawdę dziwacznymi znaleziskami a klasycznymi psychodelikami.
Starą szkołę reprezentują Can, Donovan, Hawkwind, Miles i Betty Davisowie, Mahavishnu Orchestra, Osibisa i David Axelrod (lista robi wrażenie – uzyskanie wszystkich licencji trwało prawie dwa lata). Z ich bardziej znanych pogrobowców pojawiają się sami AA oraz Pop Levi i Devendra Banhart. Całość zgrabnie zamyka wyciszająca 12-minutowa hinduska suita medytacyjna. Przejścia między utworami są niewymuszone i bez większych zgrzytów.
Płyta poza kilkoma momentami ((zbyt?) gęści the Earlies, walcowy kawałek „Mountain Machine” i zawodząco-wyjący wokalista Hawkwind) nie zamula i działa bardzo odświeżająco - chyba nieprzypadkowo wydaje mi się, że motywem przewodnim tego tripu (obok Kosmicznej Świadomości) jest Miłość.
Moje osobiste faworyty to motoryczny, psujący głowę trak the Emperor Machine, grupowy afro funk od Osibisy i genialny, transowy (samplowany przez Massive Attack) utwór orkiestry Mahavishnu. No i wspomniany upalony mors czyli Lord Sitar.

Mam nadzieję, że po wysłuchaniu równie niecierpliwie jak ja wyczekiwać będziecie (zapowiadanej na 2009 rok) drugiej odsłony - firmowanej dla odmiany skrótem FSOL. Na razie czekam, aż ich marcowy (pierwszy od 10 lat) występ pojawi się w sieci…

PS. Z ciekawostek: fanem płyty jest Noel Gallagher, który nie dość, że promuje ją w wywiadach i na blogu jako najlepszą składankę 2008 roku, to ponoć sprezentował dziesięciorgu znajomym (m. in. Paulowi Wellerowi i koledze z Kasabian) egzemplarz pod choinkę.
Zaproponował też autorom produkcję drugiego w historii (po Chemical Brothers) remiksu Oasis i występ na afterparty po koncercie swojej grupy.

PS2. Poza odsłuchami spod obrazka warto sprawdzić myspace.com/amonstrouspsychedelicbubble

 olo
Komentuj [3] 

 Po wybraniu danej opcji strona
 automatycznie się przeładowywuje.


 Traki czy Albumy?

 Wybierz rodzaj rekomendacji:


 Wyświetl rekomendacje według:

 Wykonawcy:


 Wytwórni:


 Autora:


Diggin T-Shirt

Hola Hola! Sprawdzaj DigginFora

2003 / 2004Podoba Ci się Diggin?Dodaj do Ulubionych - Naciśnij CTRL+D
diggin.pl - Wszelkie Prawa Zastrzeżone - Layout by tomaszgreber.net